Dodaj link do tego mBloga do serwisu Startowy.comDodaj kanał RSS do serwisu Startowy.comRSS
mblog.pl

B-TEEKST

Mad Brain

archiwum

Kostka Rubika

2010-03-29 | 23:21:13
autor: bteekst | 
Życie jest jak kostka Rubika. Dlaczego?…. A no znalazłem przed chwilą kilka alegorii:
1.    Wystarczy kilka ruchów by ją zburzyć.
2.    Jak na nią patrzysz, jej ułożenie wydaje się nie możliwe. Z trudem jesteś w stanie ułożyć jedną ściankę, a dalsze próby skutkują zazwyczaj zniszczeniu tego co już się udało ułożyć.
3.    Prawie ułożona jest wciąż nie ułożona.
4.    Niektórzy potrafią ją ułożyć bez najmniejszego wysiłku…
5.    Możesz nauczyć się ją układać z książek i innych mediów…. Ale i tak jesteś zbyt leniwy by do nich sięgnąć lub też są tak napisane, że nic  z tego nie rozumiesz, lub pomimo podążania zgodnie z instrukcją nic nie wychodzi.
Jednak…..
Jak ktoś Ci pokaże jak to robić, zobaczysz że to w cale nie jest takie trudne. Lecz zanim odważysz się zapytać kogoś kto potrafi ją ułożyć „jak to zrobić” sam nieskutecznie będziesz próbował ją ułożyć po swojemu.

skomentuj (2)

Ekstremalna paranoja

2010-03-29 | 00:10:15
autor: bteekst | 

 

Wow. Wybiłem dziś z Moniką do mega przeze mnie nie lubianego Malla jakim jest Arkadia. Raz, że jest hard core na parkingu, dwa, ze dzień normalny jadąc tam, a właściwie stojąc w korku próbując tam dotrzeć, prawdopodobnie padają rekordy Guinessa w ilości rzucanych przekleństw. Zarówno indywidualne rekordy jak i zbiorowe.....

Poza tymi problemami natury komunikacyjnej,  jeszcze jest tam zawsze w pytę ludzi i strasznie gorąco. Przyrzekłem sobie dziś, że moja noga już tam nie postanie, ale pewnie jakieś okoliczności przyrody mnie jednak zmuszą to odwiedzenia tego w moim odczuciu jednego z najbardziej wkurwiających Malli. W zasadzie dobrym stwierdzeniem byłoby Malloch, a nawet mall-loch. <słabo>

Po tym ciut przy długawym wstępie przejdę do myśli, która mnie skłoniła żeby się tu zalogować i wyrazić tą właśnie.  Paranoja..

Latamy ostatnio z Moniką za obrączkami i siłą rzeczy natykamy się u tych quasi jubilerów na ludzi szukających pierścionków zaręczynowych.

 Hmmm odsetek samotnych panów (nie koniecznie samotnych ogólnie ale samotnych w chwili zakupu, tudzież oglądania) jest znikomy.... Dziwne, nieprawdaż?

Spory odsetek poszukiwaczy zaręczynowego pierścionka to Pary... Chłopak bierze dziewczynę i ona wybiera sobie pierścionek zaręczynowy... żeby potem on sie oświadczył, a ona uda zaskoczoną ( „.. a ty zgrywasz szok „jak śpiewa Kace zet).

Chore, ale uwaga, to nie najlepsze. Dziś właśnie dzięki wizycie w znienawidzonym Mallochu byłem świadkiem ekstremum (być może coś mnie jeszcze bardzie w tej materii zdziwi, ale póki co to największy hard core). Po pierścionek zaręczynowy przyjechała cała rodzina. Przyszły narzeczony (póki co nic dziwnego) przyszła narzeczona (trochę dziwne ale już się przyzwyczaiłem) oraz rodzice przyszłej narzeczonej. Słabo?

Po tym jak obejrzeli już kolekcję pierścionków zaręczynowych ekspedient pyta czy się spieszy.... czy jest jakaś konkretna data? ..... na szczęście powiedzieli że nie ma daty, ale i tak gruba historia.

Kolejny powód dla którego nie lubię Arkadii.... jeżdżą tam dziwni ludzie, którym nie przeszkadzają korki, tłumy na parkingu, panujący gorąc a na zakup pierścionka zaręczynowego biorą domniemaną przyszła narzeczoną z rodziną...

Ciekawe co będzie jak zaskoczona dziewczyna powie "nie"

 

 


skomentuj (2)

FIlozofia to komercyjna ściema

2010-03-20 | 00:41:28
autor: bteekst | 
Jestem filozofem.

Nie to że się kształciłem w tym kierunku. . . Byłaby to największa strata czasu.

Jestem filozofem jak każdy jest.. I jak każdemu tak i mi od czasu do czasu zdarza się coś mądrego wymyślić. Tak też ja, jak i każdy mam swoje odpowiedzi i przemyślenia egzystencjalne... Tylko że nikt nas nie publikuje, choć może tyko dla tego, że się o to nie staramy. I dobrze. Świadczy to o czystości naszej filozofii.

Teraz skumałem Łonę. Geniusz.


skomentuj (1315)

Muszę sobie ulżyć

2010-03-18 | 23:51:29
autor: bteekst | 
Ehh...              Zabrałem dziś narzeczoną na kolację z okazji rocznicy związku. Dzwonię więc wczoraj do Knajpy (Podwale 25 Kampania Piwna) i chcę zarezerwować stolik. Babka menadżer jest od początku nieuprzejma, z gadki słychać że stolik dla 2 osób to słaby bussines ale z łaską, niby to cudem, znalazła i zapisała.

Wpadamy tam dziś i babeczka z wejścia sadza nas w mega chujowym stoliku w przejściu. Nie po to zamawiałem stolik żeby mieć mega chujowe miejsce, tym bardziej że jest w chuj wolnych miejsc. Poczyniliśmy drobną samowolkę i się przesiedliśmy na lepsze miejsce. Chuj, w końcu płacę - wymagam.

No to dawaj podeszła do nas kelnerka Sylwia i od początku zrobiła złe wrażenie. No może nie od samego początku, ale jak mówimy że chcemy się zastanowić, to znaczy że chcemy się zastanowić i powinna wiedzieć kiedy należy podejść, a nie podchodzić co chwilę i się pytać czy już <Wkurw>.

Doczytałem po tym w karcie, że tylko Credit Cards, i że z moją Visą Elektron to nie poszmące za bardzo. No to już robi się coraz bardziej kutasowo. Knajpa ląduje z miejsca na czarnej liście i dostaje bana ode mnie (jak Jefs). Ale co, jesteśmy w środku lipa się wybijać bo tak poczynionych przygotowaniach.          No to skinięcie głową do Sylwii, która jak jest potrzebna to nie przychodzi... Przyszła w końcu i się pytam, gdzie tu jest najbliższy bankomat. Mówi że nie wie, co wskazuje na to że długiego stażu w knajpie nie ma. Jak się natchnąłem na taką mukę w Jefsie to kelnerka wysypała listę najbliższych bankomatów bez zająknięcia. Nic dziwnego, jak mają dziwne zasady to ludzie na mukę się muszą ładować dość często. Wracając... Sylwia nie wie, ale na naszą prośbę obiecuje się spytać. Wraca z odpowiedzią "30 metrów Podwalem". Na pytanie w lewo czy w prawo.... już nie potrafi odpowiedzieć.           Chuj... wybijam do Cash machiny na czuja... nie było to trudne, a że ciepło było to i bez kurtki czmychnąłem i za 10 minut byłem z powrotem.

No to dania. Co mnie zaskoczyło, tym razem było bardzo szybko ( w porównaniu do innych razy w tej knajpie, bo muszę nadmienić, ze lubiłem to miejsce i zapraszałem tam kilkukrotnie gości służbowych). Dania przyszły i wszystko tu bez większych zarzutów. Zjedliśmy... znaczy tyle ile się dało, bo kto był ten wie, że porcje w tej knajpie są nie do przejedzenia (bez sensu, ale to zupełnie inny wątek). Przychodzi Sylwia i pyta o deser, na co oczywiście słyszy odmowę, i prośbę o rachunek. Przynosi rachunek 73 złote. Daję wyciągniętą z bankomatu 100, za którą zapłaciłem 105 zł z racji tego że interwencyjnie musiałem pobrać hajs z innego banku, ale to w sumie nie jej wina, i jakby się uprzeć to można przyjąć że moja. Na pewno nie Sylwii. Mówię jej... „Proszę wydać do 80”, bo pomimo pewnych uchybień było całkiem ok, tak na 10% tipa. Sylwia przynosi 7 złotych...

Pierwsza moja myśl... pomyliła się i wzięła sobie resztę a wydała tipa.... celowo czy omyłkowo... nie wnikam. No i oczywiście zawsze jak jest potrzebna to nie ma jej.... ale w końcu pojawiła się na horyzoncie. Kiwam jej głową, przychodzi.
Mówię, że się pomyliła... ona się zakręciła i poszła po pieniądze, wzięła garść monet i pyta: do ilu miałam wydać? na to ja: do 80 złotych? Myśli przez chwilę i w sobie tylko wiadomy sposób liczy pieniądze.... i wysypuje z łaską, pytająć czy teraz się zgadza. Ja oczywiście nie licząc a tylko zakładając że skumała swój błąd powiedział "chyba tak". Sylwia poszła jak duden od naszego stolika, jakby ktoś jej krzywdę jaką uczynił. Okazało się że i tak do 20 zł brakuje jeszcze 4 złotych. Ale chuj, wkurwiłem sie ale doszedłem do wniosku, że jak powiem sobie w myślach "chuj ci w dupę" to mi wystarczy za te 4 złote.... ale nie starczyło bo mnie laska wkurwiła. dlatego też daje upust swoim emocją tu.

Monika ją rozkminiła. Ona po prostu zrozumiała, że jak powiedziałem "Proszę  wydać do 80" to wydala do 80..... znaczy 7 złotych, które brakowało do 80 .....

Co się ciśnie mi na palce: 3 kwestie :

1. Wymyśliłem sobie ripostę, której nie użyję, i tak bym nie użył ale jest dobra i publikując ją tu zapewne mi trochę ulży... w nadziei że kiedyś Sylwia to przeczyta i skuma że to o nią chodzi: "Przyjechała pani na studia do Warszawy? Strata pieniędzy jeżeli nie potrafi pani wykonać działania 100-80 to radzę najpierw powtórzyć podstawówkę"

2. Nie lubię być niemiły dla ludzi, bo to w końcu ich praca i każdy ma gorsze dni, ale dziś rozkminiłem to w ten sposób: Powinienem myśleć o ogóle społeczeństwa a nie litować się nad jednostkami, które się nie nadają do swojej roboty. Jeżeli opierdoliłbym Sylwie, być może zyskali by na tym inni klienci knajpy. Zupełnie o nich nie pomyślałem powstrzymując sie od awantury. Następnym razem muszę i to wziąć pod uwagę.

 3. Nie wymagać od kelnerów zbyt wielkich umiejętności kalkulacyjnych (podobno jest taka choroba jak dyskalkulia czy coś... odpowiednik dysleksji dla matematyki). Już nigdy nie powiem... proszę wydać do... x. Sam odłożę napiwek po zwrocie całej reszty.

 


skomentuj (3)

Filozofka profesor

2010-03-06 | 17:16:07
autor: bteekst | 
Właśnie na TVN24 leciał trailer programu Miecugowa z jakąś babką. Nie pamiętam co to była za babka, ale padały w nim zdania typu: ”Kobieta jest bardziej wartościowa z wykształceniem niż wychowująca dzieci” i inne feministyczne komunały. Co mnie ujęło to pytanie Miecugowa, czy psycholog, filozof, czy psycholożka i filozofka. Jak w owianym skandalem kawałku 21 all stars, dla mnie była tylko jedna odpowiedź, ale owa babeczka udzieliła innej. Stwierdziła, że jest za używaniem, śmieszących mnie ze wszech miar, końcówek. Nasuwa mi się jedyna myśl: babka ma jakiś kompleks. Ktoś ją w życiu źle potraktował i babka sfermentowała się i gada głupoty. Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt ośmieszania języka polskiego przez rzekomo wykształconą kobietę.

Najlepsze w tym wszystkim jest finalne zdanie z trailera. Wywiad z profesor filozofką …. W tym wszystkim brzmi to trochę jak drwina z tej pani. Nie wiem na ile to zamierzony zabieg, a na ile moja nadinterpretacja, bo czemu nie iść na całość…. Profesorka filozofka.

Pamiętajcie Marynarka to część męskiej garderoby a nie kobieta marynarz. Djka to miejsce pracy DJ’a (również kobiety) a nie kobieta DJ. Magisterka, inżynierka to w mowie potocznej rodzaj pracy dyplomowej. Nie ma też takich słów jak dyrektorka, psycholożka, filozofka, doktorka….


skomentuj (2)

o mnie

Praktyk nie teoretyk

linki

    księga gości

    dodaj zobacz